mnmlista: prawdziwy koszt rzeczy

Aleksander (tłum. za: Leo Babauta)

Często myślimy o ograniczaniu tego, co kupujemy, gdyż chcemy być oszczędni. Popieram to.

Jest jednak dużo więcej powodów do kupowania mniej.

Koszt kupienia rzeczy to tylko wierzchołek góry. Gdy coś kupujemy, bierzemy to do domu, do naszego życia i przyjmujemy życie tego przedmiotu w tym świecie.

Życie obiektu? Chyba oszalałeś.

Bardzo możliwe – mówię tutaj o sobie. Lecz wysłuchaj mnie, hipotetyczny czytelniku z mojej głowy.

Przedmiot nie rodzi się w sklepie. Rodzi się w lesie (jeśli jest drewniany), w kopalniach (jeśli jest metalowy), w głębinach świata (w przypadku produktów opartych na ropie takich jak plastik, syntetyczne tkaniny itp.) a być może w wielu różnych miejscach, jeśli jest to połączenie materiałów. Rodzi się, gdy te naturalne zasoby zostają wydobyte (wielkim kosztem, również dla środowiska), a następnie są przeniesione do jakiejś fabryki, która zanieczyszcza środowisko. Tam jest kształtowany w swoją ostateczną formę (często dzieje się to w kilku różnych fabrykach), a potem wysyłany do różnych systemów dystrybucji i ostatecznie do sklepu detalicznego.

Mówię „ostatecznie”, lecz daleko tu do końca. Życie tego przedmiotu dopiero zaczęło wkraczać do naszego życia, chociaż zapłaciliśmy już za zniszczenie Ziemi tylko, by to posiadać.

Teraz musimy przetransportować to do domu, dalej zanieczyszczając, konsumując i płacąc – płacąc koszt paliwa, utrzymania transportu, ludzi i koszt czasu, naszych cennych sekund życia, których już nie odzyskamy.

Po tych wszystkich kosztach, ten przedmiot zajmuje teraz wartościową przestrzeń naszego domu (lub biura). Przestrzeń, która mogłaby być przeznaczona na życie  albo moglibyśmy z niej w ogóle zrezygnować mając mniej rzeczy i mniejszy dom. Ta przestrzeń nieruchomości jest bardzo droga: płacimy dużo by kupić lub wynająć dom/mieszkanie i każdy metr naszego lokum kosztuje nas więcej czasu, który spędzamy na zarabianiu pieniędzy, by zapłacić za tę nieruchomość. A to tylko cena wynajmu lub czynszu i kredytu. Dodaj cenę energii, ogrzewania i chłodzenia, koszt utrzymania domu i czas, jaki spędzasz na utrzymywaniu, czyszczeniu, sprzątaniu i organizowaniu tego domu i rzeczy, które się w nim znajdują.

Mimo to, widzimy dopiero jedynie wierzchołek góry. Jeśli ta rzecz jest elektroniczna, to wymaga prądu. Cały czas. Trzeba się tym urządzeniem zajmować, włączać, wyłączać, czyścić, uważać, by go nie zepsuć. To są kolejne drogocenne sekundy, cenne pieniądze. Jeśli przedmiot jest z drewna, metalu czy szkła, to trzeba go będzie polerować. Może się zepsuć i trzeba go będzie naprawić. Musimy gdzieś przechowywać jego gwarancję i pamiętać, gdzie ona jest (zużywając zasoby swojego umysłu). Możemy mieć nawet specjalne narzędzia do tego urządzenia, produkty do jego czyszczenia, akcesoria. One wszystkie wymagają przestrzeni, uwagi i pieniędzy.

Mimo to, nawet nie doszliśmy do połowy. Pominę już resztę opisu i po prostu przedstawię listę.

Jest to tylko częściowa lista. Są to niektóre koszty posiadania rzeczy:

  • Zabałaganiają naszą przestrzeń powodując rozkojarzenie i stres.
  • Musimy ciągle przestawiać rzeczy, by dostać się do innych rzeczy, by sprzątać, porządkować, malować ściany, zmieniać aranżację wnętrza.
  • Musimy zabierać to ze sobą podczas przeprowadzki, a często też podczas podróży. Jest to tona problemów i kosztów.
  • Często płacimy za dodatkową przestrzeń magazynowania, albo w ogrodzie albo w piwnicy.
  • Jeśli to się zepsuje, to zaniesiemy to do naprawy.
  • Jeśli mamy dzieci lub zwierzęta, to martwimy się by tego nie popsuły, albo by nie zrobiły sobie krzywdy przy tej rzeczy.
  • Jeśli przyzwyczaimy się do tej rzeczy, a ona się popsuje, to wymienimy ją na nową, gdyż będziemy myśleć, że jej potrzebujemy.
  • Jeśli rzecz się zestarzenie, będziemy musieli radzić sobie z nie do końca sprawnym narzędziem.
  • Jeśli mamy zbyt dużo rzeczy, to ciążą one na nas emocjonalnie.
  • Przywiązujemy się do naszych rzeczy, tworząc emocjonalną walkę, gdy rozważymy oddanie ich (niezależnie od tego, czy faktycznie je oddamy).
  • Jeśli mamy zbyt dużo rzeczy, żyjemy w zatłoczonej przestrzeni i nie mamy miejsca na inne rzeczy.
  • Zbyt dużo rzeczy powoduje więcej bałaganu i ciężej jest to sprzątać.
  • Jeśli zaciągniemy kredyt przy kupowaniu rzeczy, to musimy radzić sobie z całym ciężarem i zmartwieniem tego kredytu, który zwiększa nasz ogólny poziom zadłużenia.
  • Nawet jeśli nie mamy długów, to istnieje dodatkowy ciężar radzenia sobie z finansowymi kwestiami takiego zakupu, jak np. zgłoszenie tego księgowej czy do banku.
  • Daje nam fałszywe poczucie bezpieczeństwa.
  • Zmniejsza czas, jaki spędzamy na robieniu rzeczy, a zwiększa zmartwienia, sprzątanie i pracę by zarobić na ten sprzęt.
  • Zmniejsza jakość czasu, jaki mamy.
  • W którymś momencie, musimy martwić się (i spędzać na to czas i pieniądze) o pozbycie się tej rzeczy. Oznacza to czas spędzony na Allegro, oddanie tego na cele charytatywne, przyjacielowi lub znajomemu, danie ogłoszenia, negocjacje z kupującymi itp. Istny ból głowy.
  • Jeśli umrzesz i zostawisz swoje rzeczy, twoi krewni będą musieli uporać się z tym wszystkim.
  • Jeśli przydarzy się jakaś naturalna katastrofa albo jeśli twój dom zostanie okradziony, to będziesz musiał poradzić sobie z emocjonalną utratą rzeczy.

Mógłbym pisać dalej, jak pewnie zauważyłeś. Nie istnieje żaden sposób na obliczenie prawdziwego kosztu rzeczy, gdyż jest to zbyt skomplikowane.

Pamiętaj po prostu o tym wszystkim, gdy będziesz chciał coś nowego – nawet jeśli masz za to nie płacić. Nic nie jest za darmo, jeśli weźmie się pod uwagę wszystko powyższe.